poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Forever cz.5

 No więc miałam gitarę Luka ale nie wiedziałam co z nią zrobić. Chciałam odzyskać przyjaciela i dowiedzieć się co mówił mu Styles, byłam załamana bo nie  mogłam nic wymyślić, wściekła rzuciłam się na łóżko i zaczęłam okładać pięściami.
- Hej mała co jest..? - usłyszałam troskliwy głos Dereka.
- Jak zwykle wszystko się spieprzyło - powiedziałam patrząc w sufit.
- Czyli..? - zapytał Derek kładąc się obok mnie.
- Poznałam wczoraj chłopaka i poszło wszystko szybko zaprzyjaźniliśmy się itp. Chłopak dziś zabrał mnie do wesołego miasteczka i też było spoko ale jak zwykle musiał się przytoczyć pan Styles i mnie wkurzył ale okazało się to tylko prowokacją żeby wkopać mnie przed Lukiem, później mu coś powiedział i Luke skończył naszą znajomość. - powiedziałam głośno wzdychając.
- Czyli byliście na randce..? - zapytał Derek a ja prychnęłam.
- To było przyjacielskie spotkanie, ale czy to wywnioskowałeś z tej historii..? - zapytałam.
- Wywnioskowałem że wszystko ci spieprzył jak zwykle Styles - powiedział lekko zdenerwowany Derek.
- Ja zwykle..- westchnęłam - Dlaczego nie mogę mieć normalnego życia..?.
- Sama je sobie wybrałaś, mogłaś odejść ze swoją mamą - powiedział Derek, na jego słowa poczułam nieprzyjemny ucisk w żołądku.
- Dla mojej matki byłam tylko lalką którą można sobie podporządkować - syknęłam zasłaniając twarz poduszką.- Wróćmy do sprawy Luka. Zostawił tu swoją gitarę.
- To na co czekasz oddaj mu ją i przy okazji wytłumacz dlaczego się zmyłaś - powiedział Derek beztrosko.
- Co mu powiem " Sorki Luke ale mój przyjaciel ma problemy i musiałam mu pomóc,a ten chłopak to kiedyś mój przyjaciel a teraz chuj który chrzani mi każdą jebana misje i niszczy życie. - powiedziałam ironicznie.
- Początek jest spoko, a to Harrym powiedz że to idiota sprzedający Zaynowi narkotyki i się wściekłaś. - powiedział Derek a ja palnęłam się w czoło, to takie oczywiste.
- Dziękuję - powiedziałam całując go w policzek - Co ja bym bez ciebie zrobiła.?
- Nie wiem. A teraz pozwól że się tu zdrzemnę bo jako jedyna masz jedno osobowy pokój a mój współlokator ciągle pieprzy jakieś laski..

Zostawiłam Dereka samego, była dopiero 18:00, a do miejsca w którym się poznaliśmy jest jakieś pół godziny drogi. Tylko kurna czym ja tam dojadę, gdy przechodziłam obok kuchni zobaczyłam jak Niall bierze kluczyki i kieruje się do garażu.
- Gdzie jedziesz..? - zapytałam poprawiając gitarę na ramieniu.
- Muszę coś załatwić - powiedział beznamiętnie.
- Podwieziesz mnie gdzieś..? - zapytałam, a on przyjrzał mi się uważnie.
- nie - odpowiedział i zniknął za drzwiami.
- Idiota - krzyknęłam za nim.
No cóż będę musiała dojechać tam na deskorolce co zajmie mi trochę więcej czasu. Wyjęłam swoją deskę i czym prędzej wybiegłam z domu, rzuciłam ją na chodnik i odepchnęłam się mocno lewą nogą.
Przejechałam jakiś kilometr, gdy usłyszałam jak ktoś za mną trąbi, odwróciłam się i okazało się że to Niall.
- Szybka jesteś - powiedział podjeżdżając obok mnie.
- Nie za bardzo muszę tam być za 15 minut - powiedziałam jadąc dalej.
- Dobra, wsiadaj - powiedział Niall, a mi szczena opadła. Popatrzyłam na niego jak na idiotę, ale posłusznie wsiadłam do samochodu i wytłumaczyłam mu gdzie ma mnie zawieźć.
- Jedziesz do niego..? - zapytał nie patrząc na mnie.
- To cię nie powinno interesować. - powiedziałam bawiąc się kółkiem deskorolki która leżała obok mnie.
- Ale interesuje - warknął do mnie.
- Tak do niego, i co zrobisz z tą informacją..? - zapytałam ironicznie.
- Nic specjalnego - powiedział wzruszając ramionami
Reszta drogi minęła w zupełnej ciszy.


Szukałam Luka od dobrej godziny, już miałam się poddawać gdy do głowy przyszło mi jeszcze jedno miejsce pobiegłam jak najszybciej na molo wywracając się 2 razy na pisaku. Ta idiotyczna gitara tylko mi ciążyła. I rzeczywiście siedział na końcu Mola zwisając nogami w wodzie, podeszłam do niego i jak najciszej usiadłam obok niego.
- Po co tu przylazłaś..? - zapytał chłodno.
- Coś ci przyniosłam. - powiedziałam ściągając gitarę z pleców.
Popatrzył na mnie i mogłam przysiąc że na chwilę się uśmiechnął, uznałam to za dobry znak.
- Luke przepraszam - powiedziałam cicho było to dla mnie trudne do przełknięcia bo ja nigdy nie przepraszam.
- Za co..? - zapytał arogancko.
- Za to że nie powiedziałam ci dlaczego idę i za Harrego. - powiedział zaciskając dłonie w pięści.
- Dlaczego za niego..? - zapytał a jego brwi powędrowały do góry.
- Bo to mój " znajomy" i właśnie on ci coś powiedział - powiedział patrząc w jego niebieskie oczy.
- Powiedział mi cytuje " Idioto odpuść sobie tą dziwkę, bo ona i tak nie da ci dupy, a tak po za tym na pewno nie lubi takich ciot jak ty. O i przekaż Ashtonowi że jeszcze raz pokaże się na mojej imprezie a ten cały wasz zespół w dupę weźmie " - powiedział naśladując ochrypły głos Harrego a ja ledwo co powstrzymałam się od śmiechu. - Nie jesteś zła że nazwał cię dziwką..?
- Po tylu latach jego obelgi spływają po mnie nie robiąc większej szkody - powiedziałam wzruszając ramionami - Ale o co się zezłościłeś..?
- Harry myśli że ma władzę ale tak nie jest. A po za tym nazwał mnie ciotą a sam pieprzy nie wiadomo kogo - powiedział zły.
-  Nie przejmuj się nie uważam cię za ciotę - powiedziałam uśmiechając się.
- Powiesz mi dlaczego wczoraj pojechałaś..? - zapytał.
- Mój najlepszy kolega miał problemy z narkotykami a Harry poinformował mi że znów je bierze, więc trochę się wkurwiłam. - powiedziałam drapiąc się po karku.
- Kim jest dla ciebie Harry - zapytał przegryzając wagę ze swoim kolczykiem, odwróciłam wzrok.
- Harry to były przyjaciel który mi wszystko pieprzy w życiu.
- Aha.. Przepraszam że tak gwałtownie zareagowałem ale Harry mnie wytrącił z równowagi i później myślałem że coś ci powiedział ze tak szybko poszłaś. - powiedział, a ja na jego słowa go przytuliłam on odwzajemnił uścisk.
- Czyli wszystko między nami okej..? - zapytałam a on się uśmiechnął.
- Tak, nie mógłbym się na ciebie długo gniewać.  - powiedział puszczając mnie.
- Świetnie. A teraz naucz mnie grać na tym twoim dziadostwie - powiedziałam kładąc sobie na kolana jego gitarę, ale on ze śmiech poinformował mnie że to na odwrót. Klęknął za mną i przybliżył się tak że jego klatka piersiowa stykała się z moimi plecami, był tak blisko mogłam poczuć jego idealne perfumy. Wsunął swoje długie palce w moje i zaczął nimi delikatnie poruszać.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz