Szybko wskoczyłam do auta i usiadłam na przeciw taty, byłam odrobinę zestresowana ale także wściekła.
- Masz mi coś do powiedzenia.? - zapytał, zacisnęłam ręce w pięści.
- Ten idiota sam się zaczął i wygrałabym gdyby nie był taki silny - warknęłam.
- Ale przegrałaś - powiedział i się zaśmiał.
- No i co z tego..? - zapytałam opierając się o fotel.
- Ty nie przegrywasz - powiedział chłodno.
- Wiesz co po co przyjechałeś..?! - zapytałam.
- Się pożegnać jak wiesz ściągają mnie gliny i wpadły na mój ślad, chciałem przekazać ci dowodzenie ale widzę że nie umiesz sobie poradzić więc rządzi Niall a ja znikam będziecie dostawać listy z zleceniami - powiedział, nie było mi go żal bo i tak przecież zniknął ale żeby rządził ten idiota..?
- Wiesz co ta rozmowa jest durna wysiadam - warknęłam i otworzyłam drzwiczki nie zważając że auto jedzie po prostu wyskoczyłam zgrabnie lądując na ziemi miałam już wprawę. Okazało się że skończyłam na drodze obok miasta i plaży ciekawie tu ale wiem że jestem daleko od domu.
Włóczyłam się trochę po mieście był wieczór więc było mało ludzi, było pięknie ale nie zważałam na to znów go zawiodłam znów stwierdził że nie dam rady. Miałam tego dość wyłażę ze skóry żeby go zadowolić a on oddaje dowodzenie chłopakowi który chciał mnie zabić..? Usiadłam na jednej z ławek i schowałam twarz w dłoniach. Nigdy nie płakałam i nigdy nie będę czuję ból rozrywający moje serce ale nie uronię łzy.
- Coś się stało..? - zapytał mnie ktoś, podniosłam wzrok i zobaczyłam przystojnego blondyna który bacznie mi się przyglądał.
- Wszystko - powiedziałam załamana, chłopak usiadł obok mnie zauważyłam że ma przy sobie gitarę.
- Taka dziewczyna nie powinna siedzieć tu sama - powiedział lustrując mnie wzrokiem.
- Taka czyli jaka..? - zapytałam ironicznie.
- Smutna - powiedział cicho, a ja odetchnęłam to nie była kolejna durna próba podrywu.
- Może chciałam zostać sama - zapytałam znów chowając twarz w dłoniach.
- No cóż trafiłaś na mnie a ja chciałbym cię poznać.? - powiedział wesoło, a ja uśmiechnęłam się delikatnie.
- Dlaczego.? - zapytałam przyglądając mu się, mój wzrok zatrzymał się na jego kolczyku w wardze.
- Lubię poznawać ludzi - powiedział wzruszając ramionami. - Więc smutasku zdradzisz mi swoje imię..?
- Katrin ale wszyscy mówią mi Kat - powiedziałam uśmiechając się był słodki. - A teraz ty natręcie
- Ja Katrino jestem Luke - powiedział wesoło, nie wiem dlaczego ale miałam ochotę go poznać.
- Zagrajmy w pytania - powiedziałam podciągając kolana pod brodę.
- Czyli ja raz zadaję a później ty .? - zapytał a ja pokiwałam głową. - Więc opowiedz mi coś o sobie.? Co tu robisz.? Ile masz lat.? Co lubisz robić..?
- Więc przyjechałam tu na wakacje, mam 18 lat i lubię imprezować, spacerować i słuchać muzyki. A ty.?
- Ja mieszkam tu od jakiś dwóch lat, mam 19 lat i lubię imprezować koncertować, i tworzyć muzykę.
Luke był naprawdę fajny i mieliśmy dużo wspólnego ale też dużo nas różniło co sprawiało że nasza rozmowa była ciekawsza. Graliśmy w pytania długi czas nawet wtedy gdy poszliśmy na spacer. Okazało się że gra na gitarze i śpiewa z zespołem ale nie są aż tak sławni, zagrał mi próbkę i miał naprawdę świetny głos. Spędziliśmy dłuższą część wieczora ale niestety Zayn zaczął wydzwaniać że jest impreza i mam tam być bo inaczej wszystkie moje rzeczy skończą w basenie.
- Przepraszam ale muszę iść - powiedziałam wstając z piasku i otrzepałam nogi z resztek owego piasku.
- Mogę cię podwieźć mam motor nie daleko - powiedział również wstając.
- Było by super - powiedziałam uśmiechając się, on również się uśmiechnął.
Poszłam za Lukiem w kierunku jego motoru, był mały problem bo on miał gitarę na plecach a ona przeszkadzała by mi w trzymaniu się jego podczas jazdy.
- Może zrobimy tak ja założę twoją gitarę a jak będziesz wracał to ci ją oddam - powiedziałam ściągając mu gitarę i zawieszając ją sobie na plecach. Usiadłam za nim mocno przytulając się do jego pleców, gdy z nim byłam wszystkie problemy ulotniły się zapomniałam o tym że jestem kim jestem. Wiatr rozwiewał moje włosy a Luke jechał z zawrotną prędkością właśnie takie rzeczy lubię. Gdy zajechaliśmy pod wille usłyszałam głośną muzykę i zobaczyłam jak wszyscy tańczą i wariują w ogrodzie i basenie.
Luke zatrzymał się przed wjazdem i przyglądał się imprezie, gdy zobaczyłam jak Niall, Zayn i Louis idą w moją stronę wróciłam do rzeczywistości chciałam żeby Luke ze mną został.
- Zostaniesz na imprezie..? - zapytałam robiąc prosząca minkę, chłopak wydawał się niezdecydowany.
- Ja nikogo nie znam.. - powiedział opierając się o motor.
- Przecież lubisz poznawać ludzi - powiedziałam śmiejąc się a on zrezygnowany odłożył kask na motor.
- Idealnie - krzyknęłam i pociągnęłam go w stronę wejścia, zatrzymałam się prze chłopakami którzy patrzyli na niego źli, co było głupie bo on ledwo co przyszedł.
- Jakiś problem.? - zapytałam ironicznie łapiąc Luka za nadgarstek żeby nigdzie nie szedł.
- Kto to..? - zapytał such Niall.
- Przyjaciel - powiedziałam, na to Luke ścisnął mi delikatnie rękę.
- Łał masz przyjaciół - powiedział Louis głupio się uśmiechając.
- A ty do nich nie należysz, przepraszam ale idę się bawić. - powiedziałam i wyminęłam ich ciągnąc za sobą Luka.
Bawiliśmy się świetnie, i o dziwo jak na mnie że bez alkoholu i dragów, tańczyliśmy skakaliśmy i się wygłupialiśmy. Byłam naprawdę wykończona gdy na zegarze wybiła pierwsza w nocy.
- Mała ja muszę już jechać - szepnął mi na ucho,a po moich plecach przeszedł dreszcz.
- Odprowadzę cię - powiedziałam łapiąc go kolejny raz za rękę, mijaliśmy totalnie zalanych nastolatków na szczęście wyglądało to jak zwykła impreza zwykłych nastolatków. Gdy Luke był przy motorze nagle się odwrócił i wyjął telefon z kieszeni.
- Daj mi swój numer - powiedział wciskając mi do dłoni telefon, szybko wbiłam swój ciąg cyferek i oddałam mu telefon. - Świetnie się bawiłem ale za to ja też zabiorę cię pojutrze na imprezę.
- Trzymam cię za słowo - roześmiałam się a on nagle mnie przytulił, nie wiedziałam o co chodzi ale podobało mi się to więc odwzajemniłam uścisk. Chłopak usiadł na motorze i już miał odjeżdżać gdy coś go zatrzymało popatrzył na mnie i uśmiechnął się powalająco.
- Widzimy się jutro.? - zapytał a ja uśmiechnęłam się szeroko, znam go jeden dzień a już mogłabym z nim spędzić każdą wolną chwilę i to zamierzałam zrobić.
- Pewnie - pokiwałam głową
- Dasz radę wyrwać się rano..? Tak o 11:00 przyjadę po ciebie - zapytał poprawiając kask.
- Oczywiście - powiedziałam odsuwając się o krok gdy odpalił silnik.
- Dobranoc księżniczko - powiedział i odjechał, a na moje policzki wkradł się delikatny rumieniec.
Weszłam do swojego pokoju, gdy zauważyłam że ktoś tam jest, i tym ktosiem okazał się sam Aniołek.
- Co ty do jasnego chuja tu robisz..? - zapytałam trzaskając drzwiami.
- A ty po jakiego chuja przyprowadziłaś jakiegoś idiotę do willi..? - zapytał podnosząc głos.
- Bo mi kurwa wolno i nie nazywaj go tak..!! - krzyknęłam podchodząc do niego.
- Masz go tu nie przyprowadzać do cholery.!! - krzyknął na mnie był już przy drzwiach.
- Bo mi kurwa co zrobisz..?! - zapytałam sarkastycznie - pamiętaj że uratowałam ci dziś dupę.
Chłopak wyszedł trzaskając drzwiami a ja poszłam zadowolona spać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz