niedziela, 20 kwietnia 2014

Forever cz.2

Byłam szczęśliwa nareszcie zobaczyłam Dereka, mojego najlepszego kumpla od dzieciństwa.
- Kruszynko wypiękniałaś - powiedział odstawiając mnie na ziemię, popatrzyłam mu w oczy.
- A ty wciąż podglądasz ludzi przez lornetkę - powiedziałam wyrywając mu z ręki owe urządzenie.
- Patroluję tren - powiedział śmiejąc się.
- Oczywiście. Ty jesteś z grupie z tym idiotą emmmm. Aniołkiem..? - zapytałam, zdałam sobie sprawę że nie znam nawet jego imienia, Derek się zamyślił  zaczął pukać się  kciukiem po czole.
- Bezwzględny zabójca Niall..? - zapytał a ja pokiwałam głową.
- Ta jestem z nim twój tatko wyznaczył go na przywódce - powiedział lekko zirytowany.
- To źle..? - byłam ciekawa  tego chłopaka, tato ciągle coś o nim wspominał w listach jak je pisał.
- Uważa się za nie wiadomo jakiego gościa, i choć ani razu nie zawalił misji jest kretynem -  Derek był lekko zirytowany, złapałam go za rękę i ją ścisnęłam. - Dzięki
- Od tego mnie masz - powiedziałam uśmiechając się szeroko.

Chodziliśmy jeszcze długo po plaży rozmawiając o wszystkim, brakowało mi tego zawsze potrafił mnie rozśmieszyć i polepszyć humor.
- A ty co zakochałaś się w końcu..? - zapytał nagle, a ja spoważniałam..
- Miłość jest dla cieniasów oznaka słabości - powiedziałam wkładając dłonie do kieszeni spodenek.
Nic już nie odpowiedział, wiedział jaka jest moja opinia na ten temat, kochałam kiedyś chłopaka który pewnego dnia po prostu zniknął, okazało się że chłopak zginął w wybuchu fabryki.
Zapadał już wieczór więc postanowiliśmy iść do willi, gdy tam weszliśmy okazało się że już trwa dobra impreza a na zewnątrz paliło się ognisko wokół którego też siedziało parę osób.
Gdy usłyszałam mój kawałek złapałam Dereka za rękę i zaczęłam ciągnąć go w kierunku domu.
Ale znów  nie wiadomo skąd pojawił się Aniołek i uderzyłam kolejny raz w niego ale tym razem tak mocno że on też upadł, wszyscy ucichli słychać było tylko moją ulubioną piosenkę w tle.
- Koleś zacznę uważać że robisz to specjalnie - powiedziałam pocierając bolące czoło.
- A ja kurwa zacznę uważać że jesteś popierdolona - warknął "Aniołek" podnosząc się z podłogi.
- Popierdolony możesz być ty bo nie umiesz wychodzić przez drzwi - warknęłam również wstając. \
- Co ty do mnie powiedziałaś..? - zapytał podchodząc do mnie nasze twarze były przeraźliwie blisko, był ode mnie wyższy więc stanęłam na palcach, mierzył mnie gniewnym spojrzeniem a ja go chłodnym.
- Coś ty do mnie powiedziałaś..? - wysyczał przez zęby.
- To co usłyszałeś - powiedziałam zakładając ręce na piersi.
- Wiesz do kogo mówisz..? - zapytał zbliżając się jeszcze bliżej.
- Tak Aniołku mówię do pana najwspanialszego i największego zarozumialca na świecie który nie umie wychodzić przez drzwi, Aniołku jesteś tylko...



Uderzenie było takie mocne że poleciałam na ziemię, całkowicie się tego nie spodziewałam ten idiota mnie uderzył złapałam się za policzek i wstałam. Jego mina mówiła sama za siebie poniosły go emocje ale tego nie żałuje. Stanęłam naprzeciwko niego ale on zdawał się mnie ignorować patrzył na swoją zaciśniętą pięść.
- Hej Aniołku - gdy popatrzył na mnie zacisnęłam dłoń w pięść i uderzyłam go w policzek z całej siły. - Spróbuj jeszcze raz mnie dotknąć.
Zrobił krok do tyłu, był zdezorientowany a gdy myślałam że wygrałam on złapał mnie za szyję i uderzył mną o ścianę , sprawnie  odcinając mi dopływ powietrza.
- Wiesz kim ja jestem..!! Gościem którego lepiej nie denerwować - powiedział mocniej przyciskając mnie do ściany .
Nie odpowiedziałam bo nie dałam rady ale wymierzyłam mu sprawnego kopniaka w brzuch, chłopak odleciał do tyłu a ja szybko wstałam robiło mi się słabo ale nie mogłam teraz się poddać.
- A ja jestem laską która nie przegrywa. - powiedziałam poprawiając bluzkę, moja ekipa zaczęła mi wiwatować zrobiłam teatralny ukłon ale wszystko ucichło gdy "Aniołek" wstał.
Tym razem był wściekły , zacisnął pięści i podbiegł do mnie wymierzając cios byłam szybsza i się uchyliłam a on uderzył w ścianę.
Wymierzyłam mu kopniaka w nogi ale go nie ruszyło, miał furię w oczach złapał mnie za włosy i uderzył głową o ścianę, bolała mnie cała twarz a przed oczami miałam mroczki ale nie poddawałam się. Uderzyłam go łokciem w brzuch ale on tylko jęknął moja twarz znów zbliżała się w stronę ściany.
- Dobranoc aniołku - powiedział i znów uderzył mną o ścianę poczułam jak coś spływa mi po czole pewnie mam rozcięcie na brwi to takie typowe. Najbardziej zdziwiło mnie to że dalej nie zemdlałam patrzyłam na niego a on pociągnął mnie do góry  i zacisnął pięść.
- Niall nie to córeczka szefa..!! - usłyszałam kogoś głos a Niall mnie puścił, opadłam na ziemię.
-  Bo ja boję się szefa, kochanie powinnaś dostać nauczkę..Dlaczego nie powiedziałaś..? - zapytał ciągnąc mnie znów za włosy.
- Zapomniałam wspomnieć - powiedziałam plując krwią, Niall popatrzył na mnie pusto, a gdy popatrzył za mnie w jego oczach zobaczyłam strach.
- No ładnie Niall, żeby bić dziewczyny to jedno a żeby moją córkę  to drugie a trzecie to nie ty powinieneś dawać nauczkę no i zobaczymy czy się mnie nie boisz.?  - powiedział tak bardzo znany mi głos, odwróciłam się i zobaczyłam kogoś kogo całkowicie się nie spodziewałam. Stał tam w czarnym garniturze opierając się o drzwi za czarnymi okularami nie było nic widać ale wiedziałam że jest tą sytuacją rozbawiony. Wszyscy nagle się zmyli i wyłączyli muzykę, zostałam tylko ja i Niall którzy był tak blady że szkoda gadać.
- Katrina - powiedział tato, teraz zrozumiałam jak byłam na niego zła olewał mnie przez pół roku a teraz myśli że rzucę mu się w ramiona.
- Tato - powiedziała chłodno a on się uśmiechnął.
- Poczekaj na zewnątrz muszę pogadać z Niallem - powiedział wskazując  na drzwi, wiedziałam co to znaczy  i nie chciałam żeby to zrobił.
- Zostaw go, tato to moja sprawa i to ja ją zakończę pewnego dnia nie możesz wszystkiego za mnie kończyć ja jestem od tego - powiedziałam popychając Nialla żeby jak najszybciej wyszedł ale ten idiota patrzył tylko na mojego ojca.
 - Masz szczęście..! Ale jeszcze raz dotkniesz moją córkę to sam jej dam pozwolenie na wymierzenie ci lufy w łeb - powiedział i wyszedł, popatrzyłam na Nialla oczekując jakiegoś " Dziękuję że mnie nie zabił" ale Niall pokiwał głową i poszedł na górę. Zignorowałam to i pobiegłam za tatą który siedział już w samochodzie, on odjeżdża.:? Zawiodłam go..?
- Co tak stoisz wskakuj - powiedział a ja szybko usiadłam obok niego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz