- Hej Samlin nie odpływaj..!! - pomachał mi przed nosem Tomilson.
- Powiedz mi proszę dlaczego na tyle miejsc musiałeś usiąść obok mnie, w prywatnym samolocie.? - zapytałam ironicznie a on się tylko uśmiechnął.
- Lubię cię denerwować - wyszczerzył się głupkowato, miałam dość podniosłam się z mojego ulubionego fotela i ruszyłam w stronę Zayna który jak zwykle ślęczał nad Laptopem.
- Co robisz..? - zapytałam skacząc na fotel obok niego, chłopak uśmiechnął się.
- Sprawdzam co mamy do roboty w Las Vegas - powiedział a ja wyrwałam mu laptopa z rąk.
- Tato napisał..? - zaczełam przeglądać jego skrzynkę w poszukiwaniu upragnionego listu.
- Tak ale Kat raczej on będzie u ciebie - powiedział ledwie powstrzymując się od śmiechu, nie zwracałam na niego uwagi szybko wlogowałam się w swoją skrzyknę ale nic tam nie było. Byłam zawiedziona znowu brak reakcji jego strony, nie odzywa się dobre pół roku tylko przesyła pieniądze ale jak zresztą każdemu starałam się zwrócić jego uwagę robią jak najwięcej i najlepiej w relacjach do niego byłam opisywana i opisywana ale on nic. Co ja takiego mu zrobiłam..? Kiedyś spędzaliśmy każdą chwile razem a teraz mnie zwyczajnie olewa. Zayn widząc moją minę zamilkł i objął mnie ramieniem.
- Nie martw się pewnie jest zajęty wiesz każda policja w stanach go szuka. mam dla ciebie dobrą wiadomość mamy dobry tydzień wolnego - Zayn wydawał się podekscytowany, więc i ja uśmiechnęłam się nieszczerze ale uśmiechnęłam,.
Dawno nie mieliśmy wolnego, w Londynie mieliśmy tylko wyczaić ludzi którzy coś wiedzą i ich zabić nic porywającego. Najbardziej boję się o tatę przecież może w końcu zrobić zły krok i wpaść a tego bym nie zniosła.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę - powiedziałam.
- Kat proszę cię, zacznij się bawić - powiedziała Zayn ruszając śmiesznie brwiami.
- Bawię się...Hurra - zaczęłam krzyczeć i rzuciłam się na Zayna by rozwalić jego perfekcyjną fryzurę, a on zaczął się drzeć jak dziewczyna i zasłaniać laptopem. Gadaliśmy z Zaynem jeszcze dobre parę godzin, przyjaźniliśmy się od 2 lat był jedyną osobą której ufałam, nie pamiętam nawet kiedy zasnęłam.
- Kat wstawaj czas podbić Las Vegas..!! - powiedział Zayn ciągnąc mnie za rękę, był podekscytowany bo zaraz zobaczy swoja dziewczynę Perrie i zanurzą się w głębokim morzu miłości ugh...
Wzięłam swoją walizkę i wyszłam na powietrze, chciałam już zrobić krok ale stanęłam na odwiązanych sznurówkach i poleciałam w dół. Ten upadek nie skończył by się dobrze gdyby nie Tomilsona który na szczęście mnie złapał.
- Jesteś fajtłapą księżniczko - powiedział opuszczając mnie na ziemię.
- A ty kretynem - powiedziałam poprawiając bluzkę, wzięłam walizkę i pobiegłam w kierunku Zayna.
Stał już ze swoją miłością o kolorowych włosach nie powiem podobały mi się, może by tak sobie zrobić takie ale czer..
- Nawet o tym nie myśl - powiedział Zayn czytając mi w myślach, prychnęłam ale zaraz się roześmiałam.
- Kat to Perrie a Perrie to Kat moje oczko w głowie - powiedział Zayn a ja nie podświadomie się zarumieniłam, dziewczyna podała mi rękę szeroko się uśmiechając ale fałszywie widziałam to w jej oczach traktowała mnie jak wroga.
- To Zayn do którego hotelu..? - zapytałam zacierając ręce a on głupio się roześmiał.
- Kotku twój tatuś wymyślił że będziemy mieszkać w jakiejś mega ogromnej willi z ekipą ze stanów - otworzyłam usta i opuściłam ramiona, to nieźle mój tatulek odwalił mieszkać z ekipą ze stanów..? My się nienawidzimy..!
- Ale tak wszyscy..? Tak razem..? - zadawałam pytania a z każdym słowem czułam się bardziej obrzydzona.
- Dokładnie..! A tam jest wóz który zawiezie nas do przepięknej krainy nienawiści - powiedział Zayn ciągnąc swoją walizkę i Perrie w kierunku mini wana, poszłam za nimi.
Podroż dłużyła mi się niemiłosierni, Zayn i fioletowo-włosa słodzili sobie aż się niedobrze robiło, Tomilson był zajęty dźganiem mojej osoby, ponieważ siedział obok mnie, a reszta była za daleko.
Ale nareszcie dojechaliśmy do... Wybiegłam z samochodu i stanęłam na przeciwko ogromnej willi naprawdę była ogromna i piękna i w dodatku leżała centralnie na plaży. Ledwo co powstrzymywałam się od pisku, on zrobił to z moich marzeń od dziecka opowiadałam mu że chciałabym właśnie tak mieszkać, może jednak nie jestem mu aż tak obojętna. Dziewczyny z mojej grupy już poleciały do środka wzięłam z nich przykład.
- Zayn weźmiesz moją walizkę..? - krzyknęłam nie odwracając się, pokonałam odległość dzielącą mnie od wymarzonego domu już miałam wskoczyć do środka gdy za drzwi wyszło mi coś naprzeciw. Poczułam uderzenie i znalazłam się na podłodze.
- Jesteś mega kretynką..! - usłyszałam głos z irlandzkim akcentem, potarłam bolące miejsce na na czole i podniosłam wzrok. Przede mną stał chłopak którego powinnam się bać, ale nie umiałam wyglądał jak aniołek.
- Przepraszam że się wywaliłam - powiedziałam ironicznie podnosząc się z podłogi, chłopak zmierzył mnie zimnym wzrokiem.
- Powinnaś - powiedział chłodno i wyszedł. Wzruszyłam ramionami szepcąc pod nosem " kretyn" i weszłam na górę mijając niechętne spojrzenia dziewczyn z drugiej grupy, okazało się że mam już zarezerwowany pokój wiedziałam że tato już wszystko załatwił i jak wygląda. Otworzyłam drzwi i wszystko było dokładnie tak jak przewidziałam, błękitne ściany białe meble i widok na morze. Na moim łóżku już czekała walizka ale wiedziałam że garderoba jest zapełniona, otworzyłam szafę i chwilę szukałam krótkich spodenek i koszuli bez rękawów zapinaną pod szyję a do tego najukochańsze conversy. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w czyste ubrania, gdy byłam gotowa wzięłam torebkę i szybko wybiegłam z domu. Pragnęłam jak najszybciej znaleźć się na plaży.
Woda była przepięknie lazurowa, a piasek bialutki nigdzie nie było turystów, pewnie plaża jest prywatna.
Kochałam plaże bo była tu delikatna granica między lądem a wodą, gdy miałam 5 lat spędzaliśmy na plaży większość czasu udając zwyczajną rodzinę.
- Hej ślicznotko - krzyknął do mnie jakiś chłopak z drugiego końca plaży, w dłoni miał lornetkę co było dziwne ale ten głos jakbym skądś kojarzyła.
- Co jakiś nagrzaniec się przylepił - nachylił się w moją stronę choć nie miałam pojęcia kiedy się obok mnie pojawił.
- Dziś nie uciekasz na motorówce..? - krzyknął ponownie chłopak uśmiechając się szeroko, na te słowa olśniło mnie. Kto pamięta akcje z motorówką..? Kto należy do grupy stanów.? Kto obserwuje ludzi za pomocą lornetki.? Tylko jedna osoba jest tak pojebana.
- Jakiś powaleniec ignoruj go - powiedział Louis, położył mi rękę na ramieniu ale ją natychmiast strząsnęłam.
- Derekkkk..!!!! + krzyknęłam i pobiegłam w jego stronę, biegłam jak najszybciej i roześmiałam się po raz pierwszy szczerze gdy wpadłam w jego ramiona.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz