piątek, 9 maja 2014

Forever cz.6

 Luke podwiózł mnie pod dom obiecując że da mi znać w najbliższym czasie. Ale ja za bardzo go nie słuchałam byłam skupiona na tym że przed naszym domem stoją tylko 2 czarne samochody.
Po cichu weszłam do środka starając się nie zrobić dużo hałasu.
- Gówniarzu gadaj mi gdzie jest wasz szef do cholery..!! - usłyszałam krzyk z kuchni, wiedziałam już że to nie są mili goście. Podeszłam do szafki i odsunęłam szufladę, jak się spodziewałam leżała tam broń Dereka, wzięłam ją do ręki i jak najciszej poszłam do kuchni.
Zobaczyłam tam 2 facetów i Nialla klękającego przed nimi z zakrwawioną twarzą.
- Powtarzam że sam nie wiem - powiedział plując krwią.
- A ja jednak uważam że wiesz - powiedział jeden uderzając do w twarz. - Gdzie jest szef..!!!
- Za wami...! - powiedziałam spokojnie celując w nich bronią, oni odwrócili się jak na komendę. Byli zdziwieni ale ja właśnie tego oczekiwałam uśmiechnęłam się szeroko. - No panowie proszę odsuńcie się od tego nieudacznika.
Oni zrobili dwa kroki w moją stronę a ja stałam nie wzruszona obracając w dłoni naładowaną broń.
- Nie jesteś szefem, on jest mężczyzną - powiedział jeden.
- Ale możesz być niezłą dziwką - powiedział drugi obleśnie oblizując usta - obciągniesz mi mała..?
Nie odpowiedziałam tylko ze znudzonym spojrzeniem strzeliłam w jego wyciągniętą rękę.
Gościu tego się nie spodziewał bo z krzykiem osunął się na ziemię.
- Sukka..- wysyczał drugi podchodząc do mnie ale ja zrobiłam krok do tyłu.
- Lepiej nie bądź taki chop do przodu bo skończysz jak kolega - powiedziałam celując w niego, spojrzałam ponad jego ramieniem na Nialla który powoli wstawał.
- Nie zabijesz mnie - powiedział zbliżając się do mnie, a ja uśmiechnęłam się mściwie i pociągnęłam za spust.Gościu odskoczył do tyłu, był przerażony zaczął oglądać swoje ciało w poszukiwaniu rany której nie wyczuł. Był tak zajęty sobą że nie zauważył jak podchodzę do niego od tyłu i uderzam łokciem w jego kark, zemdlał.
- Niall czego chcieli..? - zapytałam podchodząc do chłopaka ale mając na oku drzwi.
- Szefa..wiedzieli..- zaczął się jąkać, ale po chwili wziął głębszy oddech i się uspokoił. - Wiedzieli co jest w piwnicy i że dziś wszyscy zmywają się z domu...Uważaj..!!
Krzyknął i mnie odepchnął, odwróciłam się natychmiast i postrzeliłam napastnika w nogę zanim strzelił prosto w moje plecy.
- Co jest kurwa..?! - wysyczał klękając na ziemi.
- Brown wszytko dobrze..?! - zapytał wpadając  do kuchni kolejny mężczyzna, postrzeliłam go również w nogę a on klęknął obok swojego kolegi.
- Dlaczego ich nie zabijesz..?! - zapytał zły Niall a ja tylko wzruszyłam ramionami.
- Przecież chyba chcesz wiedzieć skąd wiedzieli..? - zapytałam ironicznie.
- No ta um..- wydawał się zakłopotany.
- Dasz radę ich sprowadzić do piwnicy..? - zapytałam a on tylko pokiwał głowa wziął 2 nieprzytomnych i pociągnął do windy na końcu pokoju która dla innych byłą zwykłym schowkiem. Ja pociągnęłam za ramiona dwóch klękających gości i poszłam za Niallem.

Byłam w sali "przesłuchań" z gościem który chciał do mnie strzelać, resztę już przesłuchał Niall ale nie zdobył ważnych informacji i jedyne co było słychać to  tylko postrzały. Oparłam się o stół i trzymając w ręce nóż zaczęłam zadawać mu pytania.
- Kto cię przysłał..? - zapytałam obracając w dłoni nóż.
- Nikit..- powiedział pewnie, a ja prychnęłam.
- Zła odpowiedź - powiedziałam i szybko wbiłam nóż w jego dłoń, mężczyzna zawył z bólu. - Minie dokładnie godzina zanim się wykrwawisz a ja w godzinę mogę poddać się wszystkim męczarnią.
- Przysłał mnie Holnes - powiedział unikając mojego wzroku kłamał, umiałam rozpoznać kłamstwo na kilometr. Tym razem przejechałam nożem po jednym z jego tatuaży upewniając się że przeciął tętnicę.
- Matko...!! - krzyknął głośniej. - Lincoln..!! To on mnie przysłał..!!
- A czego od nas chce..?! - zapytałam opierając się o wygodny fotel, mężczyzna wydawał się być przerażony faktem że 18-nastolatka może być taka przerażająca.
- Kasy..i władzy - szepnął mężczyzna a ja uśmiechnęłam się szeroko mówił prawdę.
- Skąd mieliście informacje i inne rzeczy..? - zapytałam a on przełkną ślinę.
- Śledziliśmy was - powiedział ale tym razem to ja przełknęłam głośniej ślinę.
- Nas..? W sensie mnie też..? - zapytałam a on się zaśmiał.
- Tak kochanie wiemy o twoim kochasiu i wiemy gdzie mieszka - powiedział, i jak na zawołanie zadzwonił mi telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłam zdjęcie Luka, nie chciałam odbierać ale jeśli coś mu się stanie.?

- Hej Luke - powiedziałam spokojnym tonem. 
- hej księżniczko co ty na to żeby gdzieś pojechać - zapytał wesołym tonem a ja głośno odetchnęłam. 
- Luke ja nie mogę bo..- nie mogłam dokończyć ponieważ..
- Ratunku..!! Pomóż mi ona chce mnie zabić..!! - krzyczał mężczyzna a ja zdenerwowana wbiłam mu nóż w szyję, i umilkł tak samo jak Luke.
 - Co to było..? - zapytał wystraszonym tonem Luke.
- Telewizor - powiedziałam - Nie mogę się z tobą spotkać bo mój przyjaciel znów ma kłopoty i wiesz..
- Rozumiem. Jak coś to  dzwoń - powiedział spokojnie, uwierzył mi..!!UWIERZYŁ MI. 
- Pa..- powiedziałam i się rozłączyłam

Wyszłam z pomieszczenia nie odwracając się za siebie, lubiłam ranić ludzi bo oni ranili mnie kiedyś ale zabijać to już inna bajka. Nialla znalazłam w kuchni nieudolnie próbował się opatrzyć na ten widok się roześmiałam. Podeszłam do niego i wyjęłam mu wacik i wodę utlenioną z rąk i stanęłam naprzeciwko niego obmywając rany.
- Wiesz już kto to..? - zapytał, ale ja mu nie odpowiedziałam skupiłam się na przemywani rozciętej brwi. - Słyszysz mnie..!!
- Lincoln, śledzili nas i chcą po prostu kasy i władzy - wyrecytowałam w skrócie poprzedzając jego następne pytania. Chłopak nic nie odpowiedział było mi nie wygodnie bo bawił się swoimi dłońmi cały czas mnie trącając, zdenerwowana wzięłam jego dłonie i położyłam sobie na biodrach. Przemywałam mu ranę na policzku i najwidoczniej musiało go to zaboleć bo wbił palce w moją skórę.
- Przepraszam - szepnęłam naklejając plaster na rozcięcie.
- Kat dlaczego to robisz..? - zapytał cicho.
- Jedną z rzeczy jakich nauczył mnie ojciec jest to by zawsze troszczyć się o ludzi - powiedziałam chowając apteczkę do szafki.
- Więc dziękuję ci, poradziłaś sobie o wiele lepiej niż ja..czy mogę coś dla ciebie zrobić..? - byłam zdziwiona jego propozycją i w normalniej sytuacji powiedziałabym że bym chciała żeby się wyniósł, ale potrzebowałam jego pomocy.
- Możesz..potrzebuję 2 ludzi żeby pilnowali Luka i jeżeli zajdzie potrzeba go ochronili. - powiedziałam odwracając się w jego stronę.
- Dobrze - powiedział i wyszedł, a ja poczułam jak siły mnie opuszczają, ostatkiem sił doczołgałam się do swojego pokoju i rzuciłam na łóżko..
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.